kontakt
Stop Korupcji aktualności dokumenty
strona główna


Duży odsetek nieuczciwości


źródło: Nowa Trybuna Opolska
data:
22 stycznia 2004


W ciągu roku sześciu opolskim strażnikom miejskim zarzucono branie łapówek. - To dowodzi, że ich szefowie stracili kontrolę nad podwładnymi - uważa Janusz Kowalski, radny miejski.



Jesteśmy niewinni
Mówi proszący o anonimowość jeden z podejrzanych o korupcję strażników:
- Zarzuty postawione mnie oraz jednemu z moich kolegów to kpina z prawa. Napiętnowano nas tylko na podstawie oskarżenia innego podejrzanego strażnika, z którym przez cały okres swojej pracy byłem w bardzo złych stosunkach. W naszej sprawie nie ma żadnych dowodów, dlatego śledztwo się przeciąga i zostanie po cichu umorzone. Nie ma nikogo kto widziałby jak przyjmujemy łapówki, nie ma też samych pieniędzy, które byłyby dowodem w sprawie. Zarzucono mi przyjęcie 40 tysięcy złotych. Gdyby tak było naprawdę nie mieszkałbym w małym mieszkaniu lokatorskim i nie miałbym starego fiata 126p. Teraz nie mam pracy. Wiem, że jestem niewinny. Kiedy tylko prokuratura umorzy śledztwo, ja wniosę do sądu pozew przeciw niej.
Według Kowalskiego, który jest członkiem komisji bezpieczeństwa i porządku oraz szefem stowarzyszenia "Stop Korupcji", za wpadki podwładnych odpowiedzialność powinni ponieść ich szefowie, czyli komendant straży miejskiej Jan Piotrowski i zastępca Zenon Rutkowski.
Wczoraj informowaliśmy, że policja postawiła zarzut przyjmowania łapówek kolejnemu strażnikowi miejskiemu. To już szósty przypadek od maja ubiegłego roku. Wtedy podobny zarzut postawiono pięciu innym funkcjonariuszom. Jednemu z nich dodatkowo przypisuje się współpracę z wrocławską grupą przestępczą wyłudzającą ubezpieczenia komunikacyjne.

W straży pracuje 55 funkcjonariuszy. Stosując prostą matematykę, łatwo obliczyć, że ponad 10 procent z nich była skorumpowana.
- Od dawna mówię, że sytuacja w straży miejskiej wymknęła się spod kontroli - stwierdza Kowalski. - Zamiast stać na straży prawa, ci ludzie je łamali. Zrobili rzecz ohydną.
Według Kowalskiego, z tego właśnie powodu mieszkańcy tracą zaufanie do straży.
- Honorowym wyjściem dla komendanta i jego zastępcy powinna być rezygnacja z funkcji. Nie muszą odchodzić z pracy, ale nie powinni zajmować kierowniczych stanowisk. Przypominam przypadek wojewody śląskiego Marka Kępskiego. Kiedy okazało się, że w jego urzędzie jest korupcja, odszedł.

Inny członek komisji bezpieczeństwa, Janusz Trzepizur, uważa, że prezydent powinien przeprowadzić rozmowę z komendantem.
- Jednak z podejmowaniu decyzji personalnych lepiej zaczekać aż do wyroków sądowych - zastrzega Trzepizur.
Wczoraj nie udało nam się skontaktować z prezydentem Opola, który przebywa na Ukrainie. Jego rzecznik Mirosław Pietrucha poinformował, że dotychczasowy komendant pozostanie na swoim stanowisku.
- Wszystkie działania policji przeciwko nieuczciwym strażnikom zostały podjęte na wniosek komendanta straży miejskiej - mówi rzecznik. - Zrobił wszystko, aby oczyścić szeregi straży z nieuczciwych funkcjonariuszy.
Tego samego zdania jest Arkadiusz Karbowiak, wiceprezydent Opola odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa. - Nie ma żadnych powodów, aby zmieniać kierownictwo straży - stwierdził. - Przypadki korupcji zdarzają się także w innych służbach mundurowych. Najważniejsze, że to dzięki szefom straży przypadki te wykryto - dodaje.

Wczoraj zapytaliśmy wprost obydwu komendantów, czy w związku z przypadkami korupcji zamierzają zrezygnować z funkcji.
- Jeżeli prezydent tego zechce, odejdę - stwierdził Jan Piotrowski. - Przypominam jednak, że to właśnie my zawiadomiliśmy organy ścigania o podejrzeniach wobec funkcjonariuszy. Kiedy w 2001 roku objąłem stanowisko komendanta, zacząłem wyjaśniać sygnały mówiące o korupcji w straży - dodaje komendant.
- Może to komuś wydać się próbą wybielania, ale naprawdę nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi Zenon Rutkowski, zastępca komendanta. - Zarzuty stawiane naszym funkcjonariuszom dotyczą przede wszystkim lat 1999-2001. - To właśnie my zaczęliśmy tę sieć korupcji przecinać. Jestem pewien, że nikt teraz w opolskiej straży miejskiej nie wyciągnie szybko ręki po łapówkę - dodaje Rutkowski.
- Nie gwarantuje to, że kiedyś taki przypadek się nie powtórzy. Nikt nie ma doskonałego sposobu na zapobieganie korupcji - dodaje Jan Piotrowski.
Według niego najistotniejsze jest, że w Opolu takie przypadki udało się wykryć.

Wszyscy podejrzani lub oskarżeni strażnicy to pracownicy z 8-10- letnim stażem.
- Być może właśnie długoletnia praca na tych stanowiskach sprawiła, że stali się bardziej podatni na korupcję - zastanawia się komendant. - Od dawna jednak stosujemy środki zapobiegawcze. Składy patroli zawsze są zmieniane, tak aby dwóch funkcjonariuszy nie pracowało ciągle razem. Wszyscy codziennie zdają raporty. Część kadry została już wymieniona. To daje efekty. Odtąd nie mieliśmy żadnych skarg na funkcjonariuszy ani informacji o przyjęciu łapówki - dodaje komendant.
Zapytaliśmy wczoraj wiceprezydenta Karbowiaka, czy rozważana była w ratuszu koncepcja rozwiązania straży miejskiej.

- Nie należy wylewać dziecka z kąpielą - stwierdził. - Gdyby przypadki korupcji wykryto w komendzie miejskiej policji, to przecież nikt nie wnioskowałby o likwidację komendy. Przypadki korupcji na pewno wpłynęły na zmniejszenie zaufania do straży miejskiej. I właśnie nad poprawą jej wizerunku trzeba teraz pracować - kończy.



Created by   e-production
e-production wspiera działania na rzecz przejrzystości w biznesie
prowadząc portal Stowarzyszenia Stop Korupcji.
© 2003-2005 e-production All Rights Reserved.