kontakt
Stop Korupcji aktualności dokumenty
strona główna

 

Toruń - miasto szczególne?
źródło: Gazeta Pomorska
data:
19 września 2003



W Toruniu panują dziwne stosunki. Tylko najwytrawniejsi znawcy lokalnych układów potrafią względnie poprawnie ustalić, kto z kim tak naprawdę koegzystuje i co z tego wynika. W zasadzie od wielu lat nic się tu nie zmieniło, bo i też nie powstała wyraźna opozycja wobec tutejszych powiązań i niejasnych układów. O ile nie brakuje w mieście wybitnych naukowców, dziennikarzy, przedstawicieli świata kultury, o tyle środowiska polityczne nie wyróżniają się niczym szczególnym, in plus od tych, które funkcjonują w innych zakątkach kraju. Najlepszym przykładem jest Rada Miasta, gdzie nie ma poważnej debaty nad kierunkami rozwoju miasta, ale za to jest to miejsce szczególnej symbiozy elit i ich zgodnego współdziałania w realizacji wspólnych interesów. I tak, gdy zewsząd z kraju docierają do opinii publicznej sygnały o różnych nieprawidłowościach i przekrętach oraz są formułowane postulaty głębokich zmian, Toruń jawiłby się, gdyby nie postawa lokalnych mediów, niemal jako miejsce powszechnej szczęśliwości i uczciwości.

Klasa pasożytnicza

Elity toruńskie nie stanowią jakiegoś szczególnego wyjątku, bowiem to środowiska lokalne wygenerowały spośród siebie pasożytniczą klasę polityczną. W całej dyskusji nt. zjawiska korupcji nie porusza się tego wątku. W mieście brakuje klarownej opozycji, niezbędnego elementu funkcjonowania każdej demokracji, i dlatego tak niewielu zdaje sobie sprawę ze skali korupcji oraz nadużyć, bo nie ma kto ich ujawniać. I tak, gdy brakuje pieniędzy dla toruńskich nauczycieli, prawie natychmiast znajdują się środki na podwyżki dla miejskich urzędników, którzy są gwarantem nienaruszenia obowiązującego status quo i tego, że system kwitnie w najlepsze.

Obywatele bezradni

W Toruniu prawie nikogo - poza dziennikarzami - nie zastanawiają tajemnicze wyniki przetargów, wielce kosztowna budowa miejskiego stadionu, czy swoiście pojmowana polityka pro rodzinna uprawiana w magistrackich instytucjach takich jak Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, ZGM, Toruńskie Wodociągi, czy TTBS. Obywatele są bezradni wobec nadużyć występujących w spółdzielniach mieszkaniowych, czy Zrzeszeniu Właścicieli i Zarządców Domów. Nie mają absolutnie wpływu na to, czy np. kontrowersyjne społecznie przyznawanie mieszkań w lokalnych TTBS - ach będzie badała komisja rewizyjna, w której zasiadają osoby bezpośrednio zainteresowane problematyką, czy też zafunkcjonują bardziej skuteczne mechanizmy. Nie mówiąc o tym, że to samo gremium zapewnia ustami swego przewodniczącego, iż będzie badać ujawniane przez media nieprawidłowości (czy to nie organy władz miasta powinny informować o tym dziennikarzy?).

Kto to wyczyści?

Te wszystkie sprawy wymagają gruntownej analizy, bowiem bez uruchomienia obywatelskich instytucji "czyszczących", gdzie politycy będą mieli świadomość, że za podejmowane decyzje zostaną rozliczeni żadnych zmian w państwie nie będzie. Natomiast Toruń będzie nadal funkcjonował według malowniczej koncepcji naszkicowanej przez działacza Stowarzyszenia Rodzin Katolickich podczas jednego ze spotkań z cyklu "jedność prawicy": bo ja to bym tak bardzo chciał, aby w Toruniu, i PiS, i UW, i PO, i LPR, i nawet SLD tak ze sobą blisko współpracowały. Ciekawe tylko czy dla dobra mieszkańców? Czy jedynie dla siebie?


Rafał Zgorzelski
Autor jest członkiem Zarządu Krajowego Stowarzyszenia "STOP Korupcji"



Created by   e-production
e-production wspiera działania na rzecz przejrzystości w biznesie
prowadząc portal Stowarzyszenia Stop Korupcji.
© 2003-2005 e-production All Rights Reserved.