kontakt
Stop Korupcji aktualności dokumenty
strona główna


Skorumpowane opolskie SLD
źródło: TYGODNIK SOLIDARNOŚĆ
data:
wrzesień 2003


Gangrena korupcyjna toczy opolskie struktury Sojuszu. Jej rozmiary biją na głowę mafijny układ partyjno-biznesowy w Starachowicach. Za kratki już trafili były prezydent i wojewoda oraz przewodniczący rady miasta. Prokuratura pracuje nad sformułowaniem zarzutów dla kolejnych osób związanych z SLD. To w Opolu padł kolejny rekord SLD - tu został aresztowany pierwszy wojewoda gabinetu Leszka Millera, któremu zostały postawione konkretne zarzuty.

Jak to wszystko było możliwe? Ano po prostu, po ośmiu latach pozostawania w opozycji, na jesieni 2002 r. do władzy w ratuszu doszła szeroko rozumiana prawica. Cel, jaki sobie postawiła i z którym szła do wyborów, to postawienie przed sądem wszystkich byłych działaczy SLD i osób z nim związanych odpowiedzialnych za wyprowadzenie z kasy miasta i województwa milionowych kwot. I drugi cel - to rozbicie wszystkich nieformalnych układów i układzików tworzących swoistą mafijną pajęczynę, która opanowała Opole. Organa ścigania nie mogą przecież zamykać oczu na dowody i fakty przemawiające na niekorzyść "republiki kolesiów" z SLD. Do chóru kontestatorów byłych władz Opola dołączył również Zarząd Regionu Śląska Opolskiego NSZZ Solidarność. W wystosowanym ostatnio stanowisku do władz wojewódzkich Zarząd obarcza winą ową "republikę kolesiów" za doprowadzenie do stagnacji gospodarczej miasta i regionu. "Hipokryzja i demagogia o rzekomej niewiedzy lokalnych władz SLD o postępkach swoich kolesiów nie licuje z powagą dorosłych ludzi, a zachowania polegające na ciągłym demonstrowaniu bądź zaciemnianiu zaistniałych faktów są na poziomie najniższych instynktów" - czytamy w stanowisku.
Opolanie mówią bez ogródek, że uzdrowienie patologiczno-mafijnego układu, jaki istniał przez całe lata, było możliwe dopiero po zdjęciu tych ludzi ze stanowisk. Dopóki miastem i województwem rządziła lewica, każdy wolał siedzieć cicho, żeby się przypadkiem nie narazić. "Bo trzeba było przecież z czegoś żyć" - argumentują dzisiaj moi rozmówcy fakt, że sami nie reagowali. Sytuacja była taka, że bez poparcia działaczy Sojuszu, którzy rządzili miastem, nie można było liczyć na nic, na żadne zamówienie, żaden intratny kontrakt czy choćby posadę. Na nic.
- Osiem lat to szmat czasu. Stąd co sprytniejsi opolanie wchodzili w układy z członkami eseldowskich władz, którzy gwarantowali im całkowitą bezkarność. I dzisiaj ci naiwni, ale i głupi ludzie ciągani są po sądach. Części z nich już postawiono zarzuty, a pozostałym niedługo będą postawione - mówi jeden z opolskich radnych.
Inny radny dodaje, że tę pewność siebie i poczucie zupełnej bezkarności demonstrowali wszem i wobec sami politycy SLD, gdyż uznali, że skomponowany układ będzie trwał wiecznie. I żadna siła nie będzie w stanie go zmienić. Tym bardziej że lokalne struktury SLD miały zagwarantowany parasol ochronny w postaci Leszka Millera i posła zasiadającego obecnie w sejmowej komisji badającej aferę Rywina i do wiosny tego roku pełniącego funkcję przewodniczącego opolskiego SLD - Jerzego Szteligi. Te dwie osoby, znając świetnie opolskie realia, nie zrobiły nic, żeby cokolwiek zmienić. Nie wykonano żadnego ruchu. Poseł Szteliga, jako niedawny opolski baron SLD, nominował i mocno popierał jeszcze na jesieni ubiegłego roku przebywającego obecnie w areszcie prof. Stanisława Dolatę na członka rady Kasy Chorych w Opolu. Z nadania Szteligi fotel marszałka sejmiku wojewódzkiego zajmowała do lutego Ewa Olszewska. Oficjalnie sama podała się do dymisji. Nie trafiła jeszcze za kratki, ale część radnych opolskich twierdzi, że to tylko kwestia czasu. Prokuratura za chwilę postawi jej zarzuty. Wiadomo, że była związana z grupą Pogana i Dolaty. Za prezydentury Pogana była jednym z jego zastępców. Sojusz, trzeba wiedzieć, w wyniku wyborów samorządowych na jesieni 2002 r. stracił władzę w mieście, ale zachował ją w województwie.
Poseł Szteliga, znający przestępczą działalność swych podwładnych w Opolu, popierał ich jeszcze niecały rok temu. Zaś premier Miller funkcję wojewody powierzył skompromitowanemu byłemu prezydentowi Opola Leszkowi Poganowi. Pogan przestał być wojewodą w lutym, oficjalnie też sam podał się do dymisji.

Wszystkim ważnym pali się grunt pod nogami
Ale po kolei. Przez dwie poprzednie kadencje (1994-2002) w samorządzie i województwie rządził niepodzielnie Sojusz. W Ratuszu opolskim najwyższą władzę dzierżył duet: Leszek Pogan, prezydent, i Stanisław Dolata, przewodniczący rady miasta. Swoimi eseldowskimi ludźmi poobsadzali wszystkie ważne funkcje w mieście, od dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury i Domu Pomocy Społecznej po szefów wydziałów: ds. inwestycji, zagospodarowania przestrzennego, urbanistyki i tych odpowiedzialnych za politykę mieszkaniową. Jednym z pierwszych pomysłów prezydenta Pogana była szumnie zapowiadana akcja "Dobre domy". W tym celu zawiązano spółkę, w której miasto miało 49 proc. udziałów, a pozostałe 51 proc. - prywatni przedsiębiorcy. Spółka ta miała budować tanie domy dla niezbyt zamożnych mieszkańców miasta. Opolanie przyjęli inicjatywę z radością. Zrazu zgłosiło się kilkaset rodzin, które na poczet przyszłego M wpłaciły w sumie kilkanaście milionów złotych. Bez wnikania w szczegóły sytuacja jest taka, że do dzisiaj 60 rodzin, mimo zapłaconych 120 tysięcy zł wkładu, nadal czeka na mieszkanie. Budowę mieszkań kończy syndyk. Prokuratura szacuje, że w wyniku przekrętów i niegospodarności z przedsięwzięcia wyprowadzono kilka milionów złotych. Mózgiem całej akcji, zdaniem opolskiej prokuratury, był prof. ekonomii Uniwersytetu Opolskiego Stanisław Dolata. W uczelni nadal piastuje zaszczytną funkcję kierownika Katedry Finansów i Rachunkowości na Wydziale Ekonomicznym, mimo iż postawiono mu zarzuty i przebywa w areszcie. Władze Uniwersytetu są głuche na liczne apele najróżniejszych organizacji, w tym m.in. powołanego niedawno w tym mieście Stowarzyszenia "Stop Korupcji", o odwołanie skompromitowanego profesora. - Od roku żyję trochę jakby w szoku - nie może wyjść ze zdziwienia Janusz Kowalski, radny niezrzeszony i szef Stowarzyszenia "Stop Korupcji". - Bo raz po raz prasa ujawnia kolejne afery, ta w Starachowicach urosła do największej, gdy tymczasem o Opolu cisza. Choć w ciągu jednego tygodnia zostali odwołani wojewoda i pani marszałek sejmiku. Co więcej, wojewoda siedzi w areszcie, i towarzyszy mu były przewodniczący rady miasta, lokalne SLD się sypie, a Polska mówi o Starachowicach.

Wierzchołek góry lodowej
Kowalski nazywa rzeczy po imieniu i mówi, że w Opolu mamy do czynienia z początkiem demontowania mafijnej ośmiornicy politycznej, która przez kilka lat całkiem bezkarnie funkcjonowała w tym mieście i zapuściła korzenie bardzo głęboko. Wniknęła i uwikłała wokół SLD większość tzw. elity tego miasta, od polityków po samorządowców i lokalny biznes. Ujawnione przekręty w wydaniu prominentnych działaczy SLD to zdaniem Kowalskiego tylko wierzchołek góry lodowej. Oczekuje się, że już wkrótce na ławie oskarżonych zasiądą wszyscy byli naczelnicy ratusza, odpowiedzialni za - ogólnie rzecz ujmując - finanse miasta. Przychylność urzędników lokalni biznesmeni zdobywali sowitymi łapówkami. Jeszcze niedawno biznesmeni chodzili po mieście i przy piwie stawiali zakłady, ile będzie kosztować koncesja na alkohol czy jak gruba powinna być koperta dla urzędnika za zdobycie zamówienia na zarządzanie mieniem komunalnym. Dzisiaj przechwałki te ucichły.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu prokurator Roman Wawrzynek niechętnie ujawnia tajniki prowadzonych śledztw. Zdradził nam jedynie, że prowadzonych jest kilka dochodzeń równocześnie i że osób, którym zostaną postawione wkrótce zarzuty, będzie znacznie, znacznie więcej niż ta dwójka z samej góry lokalnego SLD, czyli Dolata i Pogan. Śledztwo dotyczące działalności byłego zarządu miasta traktowane jest priorytetowo i oddelegowano do jego prowadzenia trójkę najlepszych prokuratorów z wydziału śledczego. Wśród badanych wątków znalazły się m.in., oprócz wspomnianej afery związanej z akcją "Dobre domy", nieprawidłowości w zarządzaniu mieniem komunalnym oraz przy prowadzeniu robót remontowych miejskiej pływalni i żłobka. W tych ostatnich chodzi o to, że firmy takie, jak np. Lignomat i powiązane z byłym układem władzy, wygrały większość przetargów głównie dlatego, że oferowały najniższe ceny. Po czym koszty te urastały nawet do 200 proc. wstępnych szacunków. Pod lupą prokuratury znalazła się też sprawa budowy supermarketów w Opolu przez niemiecką grupę kapitałową AG. Okazało się, że tuż po zakończeniu inwestycji w pasażach tychże supermarketów znalazły się sklepy należące do dzieci lub krewnych prominentnych polityków SLD. Dla przykładu w jednym z nich swoje pawilony handlowe otworzyli m.in. córka byłej pani marszałek sejmiku wojewódzkiego Ewy Olszewskiej, krewni dyrektora wydziału infrastruktury i gospodarki Grzegorza Szymańskiego i pani dyrektor wydziału infrastruktury i gospodarki Anny Denkiewicz. Prokuratura bada też sprawę rozdziału mieszkań komunalnych. I w tym przypadku dziwnym zbiegiem okoliczności mieszkania te poza kolejką dostali albo politycy SLD, albo spokrewnione z nimi rodziny. Na przykład za czasów Pogana mieszkania socjalne dostała m.in. matka i ówczesna przyjaciółka zastępcy prezydenta odpowiedzialnego za politykę mieszkaniową w Opolu, Piotra Kumca.

Obrona przez zaskoczenie

Myliłby się ten, kto by sądził, że aresztowani prominentni politycy SLD cierpliwie czekają na dalszy rozwój wydarzeń i każdy wyrok przyjmą z dobrodziejstwem inwentarza. Nic z tych rzeczy. Były wojewoda wziął sobie za obrońcę nie byle kogo, bo syna prezesa Sądu Okręgowego w Opolu, mecenasa Igora Janika (podobno nie z tych Janików).
- Przez 8 lat wytworzył się w Opolu bandycki układ absolutnie skorumpowany i preferujący wyłącznie prywatę - konkluduje bez specjalnej satysfakcji Janusz Kowalski.
Co w zamian zaproponowały nowe władze w Opolu? Pionierską inicjatywę organizowania przetargów w drodze aukcji internetowej. List intencyjny w tej sprawie podpisali już prezydent Opola Ryszard Zembaczyński i prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych Maciej Flemming.




Created by   e-production
e-production wspiera działania na rzecz przejrzystości w biznesie
prowadząc portal Stowarzyszenia Stop Korupcji.
© 2003-2005 e-production All Rights Reserved.